| Sangiovese na piastowskiej ziemi - Poznań - 18.06.2011 |
|
There are no translations available. Zaproszenie brzmiało nęcąco: „Moi Drodzy! Z wielką przyjemnością pragniemy powiadomić i zaprosić na Wieczór Wielkich Win Włoskich z naszej małej piwniczki w sobotę 18-go czerwca 2011 w Poznaniu. Degustację poprowadzi znany miłośnik win (i nie tylko), wybitny znawca tematu, autor bloga www.srodkowapolka.com i przyszły autor książki "Wina Konrada''. Kuchnię poprowadzi Danuta (dla swoich Danusia) bazując na płycie elektrycznej i takimż piekarniku. Łączność telepatyczną i multimedialną z dyrekcją Italianissimy w Trójmieście przeprowadzą w trakcie wieczoru gospodarze spotkania. Dojazd własny, appartamenti do wynajęcia w bliskiej okolicy. Zapraszamy - Danka, Andrzej” Warto było pokonać różne przeszkody i o wyznaczonej porze stawić się w gościnnych progach Danki i Andrzeja.Przyszłam pierwsza, więc mogłam podejrzeć, jak Gospodarz wraz z Mistrzem Ceremonii pieczołowicie dobierają wina na degustację, ustalając kolejność serwowania - niektóre przelewając do dekantera, inne pozostawiając w otwartych butelkach. Wreszcie wybrane trunki znalazły się na kredensie w starannie dobranej kolejności. Ale, jak to bywa, życie napisało własny scenariusz, bo oto przybył Stanisław i jego Chianti Classico 2006 Castello di Fonterutoli, podane zaraz po aperitifie, czyli Prosecco (z regionu Veneto, oczywiście) okazało się bardzo „mocnym” otwarciem wieczoru. Ale po kolei. Zasiedliśmy do smakowicie zastawionego przez Dankę stołu – czegoż tam nie było! Bruschette w dwóch rodzajach, rozmaite antipasti z bakłażana, papryczek, cukinii, melona, prosciutto, salami, mortadeli, serów …któż by to spamiętał! Była jeszcze zupa z zielonych szparagów pachnąca ziołami, mięsiwa rozmaite (polędwiczki z czosneczkiem przebiły wszystko) a na koniec, uprzedzając fakty powiem - wjechała ogromna misa tiramisu. Samo jadło byłoby już wystarczającą atrakcją wieczoru. Ale nasze zadanie na dziś było inne. Rozpoczęliśmy obrzęd degustacji. Każdy z nas otrzymał „ściągę” pod tytułem „Kryteria punktacji w karcie oceny wina” opracowaną na podstawie ksiązki Alana Young „Making Sense of Wine Tasting”. Każde wino podlegało ocenie według pięciu kryteriów:
Przy czym skala ocen w poszczególnych kryteriach zaczynała się od „wybitny” lub „doskonały” i w skali sześciu -, cztero - lub trzypunktowej kończyła się na „wadliwy” lub „słaby”. Jako dyletantom oszczędzono nam dokładniejszych ocen, zawartych w dalszych wykresach, takich jak kwasowość, goryczka, cukier, taniny drewna, taniny winogron, alkohol, lepkość, zrównoważenie, posmak – wszystko w skali 1 - 10. Przystąpiliśmy zatem do dzieła. Każde wino wpisane zostało do tabeli opisującej kraj, region (prawie wszystkie były toskańskie, ze szczepu sangiovese), rocznik, wytwórcę, kupaż. W skupieniu, odmierzając po sprawiedliwości menzurką, napełniono puchary. Chwila ciszy, zakołysanie kielichem, spojrzenie pod światło – wymiana opinii i pierwsza ocena – „wzrok” była gotowa. Chianti Stanisława dostało maksymalne oceny.
Wonie unoszące się nad kielichami pozwoliły nam ocenić bukiet i aromat. Dowiedziałam się, że aromat pochodzi z winnych gron, zaś bukiet powstaje w procesie produkcji. Kilka pierwszych kropel na języku, mlaśnięcia (w tej procedurze konieczne!), przełykamy (można też wypluć, jak na profesjonalnej degustacji, ale kto by pluł taką wspaniałość!). Chwilę potem – to, co pozostało w ustach, czyli posmak. Wymieniamy bardziej lub mniej fachowe uwagi: uczestnicy degustacji wyraźnie różnią się poziomem fachowości - są prawdziwi eksperci, ale też i nowicjusze. Wszyscy są jednak zgodni – wino jest wybitne, dlatego też końcowa ocena „całokształt” jest maksymalna – „doskonałe”. Przepłukujemy kielichy (dowiadujemy się, że nie należy wycierać kieliszków papierowym ręcznikiem, by nie zakłócać zapachu) i pora na kolejne wino – Rosso di Montepulciano 2007, zacne, ale lżejsze od poprzedniego. Noty otrzymuje niezłe, choć nieco niższe od poprzedniego. Podobne oceny dostało Chianti Coli Senesi 2006. Wyraźne ożywienie wśród uczestników zapanowało przy kolejnym napełnieniu kielichów – zawiesiste Vino Nobile di Montepulciano Riserva 1995. Eksperci ocenili, że był to już czas na zakończenie leżakowania, ale wino zachowało pełnię wszystkich walorów, przyznaliśmy mu zgodnie jedne z najwyższych ocen tego wieczoru. Brunello di Montalcino nie mogło zawieść – wszak wszyscy znawcy win zgodnie twierdzą, że Brunello to najznakomitsze włoskie wino. Tym razem okazało się jednym z najznakomitszych, nie zdetronizowało pierwszego Chianti, ale otrzymało wysokie oceny. No i oto zbliżamy się już do końca degustacji, przed nami jeszcze ostatnie wino – Pietramora, jako jedyne dziś reprezentuje region Emilia Romagna. Last but not least, ostatnie wino godnie kończy degustację, otrzymując jedną z trzech najwyższych not tego wieczoru. Teraz porównujemy swoje oceny – okazuje się, że są dość zgodne, może dlatego, że eksperci w trakcie degustacji dzielili się swoimi spostrzeżeniami, co było bardzo pomocne dla bardziej początkujących uczestników. Bez wątpienia złoty medal otrzymało Chianti Stanisława. Dalej Vino Nobile, trzecie miejsce ex aequo uzyskało Brunello i Pietramora. To było bardzo pouczające doświadczenie, nauczyło nas wiele, jak należy wychwytywać subtelności smaków i zapachów wina, jak odróżniać bardzo dobre od wybitnego. Koniec degustacji, ale nie koniec wieczoru – przed nami jeszcze wiele atrakcji. Wspomniana na początku misa tiramisu została wzbogacona smakami Vin Santo del Chianti Classico i wreszcie – mocny akcent spinający wszystkie smaki dzisiejszego dnia – Sagrantino di Montefalco Passito 2005 od Antonellego. Znakomite towarzystwo, skrząca się, błyskotliwa rozmowa, znakomite wina, pyszna uczta – czegóż chcieć więcej… Dziękujemy, Danusiu i Andrzeju, polecamy się na przyszłość! Małgorzata
|


















